sobota, 26 listopada 2011

Inglot Cream Foundation nr 26 - podkład równoważący



PRODUKT:
Inglot Cream Foundation nr 26 - podkład równoważący
 
Opis producenta:
Ten unikalny system funkcjonuje dzięki podwójnemu układowi sferoidalnych polisilikonów i krzemionki w matrycy pielęgnujących estrów i przyjaznych dla skóry polimerów. Zawiera naturalne filtry UV.
Skład: water, cyclopentasiloxane, polysilicone-11, ethylhexyl hydroxystearate, talc, mica, glycerol cocoate/citrate/lactate, titanium dioxide, PEG-10 methyl ester dimethicone, isododecane, isobutylmethacrylate/hydroxypropyl dimethiconylpropylacrylates copolymer, phenyl trimethicone, sodium chloride, PPG-51/SMDI copolymer, propylene glycol, diazolidinyl urea, methylparaben, propylparaben, silica, disteardimonium hectorite, sorbitan sesquioleate, boron nitride, dimethicone, zinc oxide, triethoxycaprylylsilane, fragrance, iron oxides, (CI 77491, CI 77492, CI 77499), [+/- (may contain): red 40 (CI 16035), yellow 5 al lake (CI 19140)].
Odcienie: 32, 28, 23, 21, 30, 22, 26, 38, 33, 25, 29, 31, 35, 34, 27, 24, 37, 36.
Pojemność: 30ml.

Cena:
od 24zł do 40zł




MOJA RECENZJA:
Kolor/Zapach:
Bardzo naturalny, który dopasowuje się do kolorytu skóry. Ja posiadam nr 26, który moim zdaniem idealnie nadaje się dla osób z jasną karnacją. Ogromnym plusem jest bogata gama kolorystyczna, która pozwoli każdemu znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.
Zapach bardzo przyjemny, świeży, nie jest mdły.

Opakowanie:
Bardzo ładne i praktycznie. Dobrze się wyciska z niego podkład, którego ilość możemy swobodnie oszacować. Odrobinę wylewa się z opakowania, ale taki urok podkładów stojących na nakrętce. Moim zdaniem pudełko nowoczesne, matowe. 


Konsystencja:
W przeciwieństwie do Vichy ten jest rzadki lecz nie lejący się przez co bardzo dobrze się rozprowadza.


Krycie/Trwałość:
Nadaje bardzo ładny kolor skórze, lecz nic nie zakryje. Jest odpowiedni do wyrównywania kolorytu, ale nie przy znaczynych przebarwieniach. Nie ukryje zaskórników, naczynek itp. Praktycznie jest pół przezroczysty. Nie da się nim zrobić efektu maski, no chyba że nałożymy go za dużo, dużo za dużo. Nie lubię nakładać go gąbeczką, ponieważ ta zbyt mocno go wsiąka, najlepiej rozprowadza się palcami bądź pędzlem. Tak jak wcześniej wspomniałam - nie kryje, więc nie stosuję go samego. Zawsze mieszam go z Vichy. Nadaje się do tego idealnie. Nie zauważyłam jakiś odbarwień, bądź ściągania się skóry przy łączeniu go z innymi podkładami. Matowy, nie powoduje świecenia się. Jest stosunkowo delikatny. Nie uczula, nie powstają przez niego wypryski, nie odznacza skórek.
 (okolice ust)

(ręka)

Dla kogo?
Dla osób nie mających większych problemów z cerą, które jedynie chcą nadać ładnego odcienia skórze, bez konieczności zakrywania niedoskonałości.

Gdzie go kupisz?
Inglot, Drogerie, Internet [chociaż dość trudno go złapać np. na allegro].


Podsumowanie:
Mimo braku krycia to jest moim numerem jeden. Uwielbiam go za piękny kolor, zapach i trwałość. Nie używam go bez towarzysza, który potrafi kryć. Ma przyjemną konsystencję Moim zdaniem jest bez wad. Polecam zainwestowanie w niego, bo warto. W ciągu roku zużyłam 3 opakowania i planuję kupować go w dalszym ciągu.

3 komentarze:

  1. hej.
    Mogłabyś mi podać swoje gg?
    Mam kilka pytań odnośnie tego podkładu, a tutaj nie chce pisać :)
    czekam!

    OdpowiedzUsuń
  2. proszę napisać na meila, który podany jest w zakładce O mnie/Kontakt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadam, jest świetny. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)!
Odpowiem na wszystkie pytania.